Sunday, May 17, 2009

na poDłoDZe

lekko najebawszy
jem ryż
jakby niczego nie było
nie było świata
jem
spada z ust, z plastikowego widelca
pozostaje
na chwilę
przychodzą posprzątają, nic nie mówią

Filip opowiada historie i analizuje
Catherine patrzy
Nie ja

Zastanawiamy się nad życiem innych
milczenie
powracam do swojej miseczki
Ta chwila minęła gdy chciałem powiedzieć tak wiele

Lekko najebawszy
patrzę na agrafki w swych spodniach
nie pamiętam już nic z dnia pracy
patrzę
przesądzone
Cokolwiek mówimy już wiemy.

Thursday, May 14, 2009

nAmiAstKa rzEczywIstoŚci










W księgarni w Shenzen znalazłem książkę o designie przemysłowym. Przy projektowaniu przeważnie zaczynam od szkicy ręcznych więc dobrze było sobie przypomnieć jak wyglądają rysunki innych pokrewnych branż. Trochę koloru, światłocienia i obrazek daje już namiastke tego co ma być zrealizowane. Ciekawa jest relacja pomiędzy projekcją, a rzeczywistością jak i komunikowanie swoich pomysłów. Małe oświecenie w tej kwestii.

Friday, May 8, 2009

śMieRć MiaSTa





































Ugładzał raadkie włosy na głowie patrząc w lustro, które odpadać zaczęło. Kran kapał. Trzeba będzie to naprawić wreszcie.

Tuesday, May 5, 2009

bAMbuSOWE rUSztOWAniA



















W tak pogmatwanym mieście budowanie i naprawa budynków wymaga rusztowań, które można dostosować i nałożyć niczym drugą skórę, aby odsłonić po chwili ponownie i wystawić na niszczenie.

Monday, May 4, 2009

jiM i byE byE Jim




























A oto Jim. Ledwo się poznaliśmy już wyjechała do UK. Może nie do końca prawda, zanim to nastąpiło zdąrzyło się conieco wydarzyć i wiele dań zostało zjedzonych. Tranzyt.

Wednesday, April 29, 2009

BLACK bartholome DE cheung CHAU




























A oto kot Bartholomeo (czarny), choć chyba wciąż nie wołamy go żadnym imieniem. Mieszka z nami, sypia i miauczy w sumie nic specjalnego jak na kota choć wiadomo, że opowieści na jego temat jest mnóstwo.

Saturday, April 25, 2009

Bye BYE ALEX



















Hong Kong przyciąga ludzi o pokręconym pochodzeniu, albo też tych co podróżują i na chwilę zawitają również do tego portu. Przychodzą i odchodzą.
Alexander dostał pracę niedaleko Szanghaju, ostatnia wspólna kolacja, na której Joshi z Japoni trzaskał zdjęcia, a przynajmniej próbował, ostatnie drapanie się po nodze; i już nie ma Alexa.

BusSss WieLkA CEremOniA










A oto historia, która wydarzyła się w Hong Kongu, kiedy to Ja niespodziewanie zagaił na przystanku pana W. i tak to wszystko sie zaczęło.









Pan W. jest mikrobiologiem. Przesiadział trochę w Stanach i Kanadzie na poszukiwaniu kodu ludzkiego, następnie zajął się nauczaniem, aż w końcu zapragnął aby i w jego kraju było jedno mobilne laboratorium co dotrze do każdego ucznia. Ja przyrzekł mu, że zaprojektuje garfikę, która uatrakcyjnie autobusik...









...po wielu spotkaniach, prezentacjach i cały znoju, który się wiąże z każdym projektem nastąpiła ceremonia 5 lecia szkoły oraz inauguracja MobileLab-u.














































No i wreszcie fanfary, oficjele przed kamery a cały zespół, budowniczych, elektryków, pan W. i Ja przed autobusem.




























Przeszedłem się po szkole i już po chwili byłem gwiazdą i wszystkie dziewczynki mówiły mi jaki to jestem przystojny i w ogóle, zdjęcia, autografy, maślane oczy. Ubaw po pachy i zmęczenie. Bycie gwiazdą jest w sumie męczące i nudne. Powtażanie w kółko tego samego. Pomyślałem jak to wszystko pięknie wygląda w finale, niczym wykończenie w budynku co załania cały wysiłek, ciężką pracę, nerwy. Nie widać już brudu, konstrukcji - pozostaje lekkość niczym gimnastyczki na olimpiadzie.










Aaa bardzo ważne, dostałem na pamiątkę modelik i masę gadżetów. HK style! Jest coś więcej w projektach, za które ludzie ci dziękują - wdzięczność; i coś więcej w projektach, które robi się dla dzieci - choć w sumie to już oklepane acz prawdziwe.