Sunday, February 7, 2010

maLowAnie NA daCHu

Poprzedniego wieczora spotkałem się z Kiną i Snakiem na WanChai'u. Spotaknie po paru miesiącach w barze co serwuje drinki za 10HKS. Późnym popołudniem wstałem z lekkim bólem głowy na Prince Edwardzie z perspektywą malowania znajomej reklamy na dachu. Wiał mocny wiatr i miałem wrażenie, że stwórca sprawdza mnie po raz kolejny w życiu, a na pewno nie po raz ostatni. 















Szkic wyszedł nadspodziewanie dobrze i pozostało wypełniać i uważać na siebie.






















Choć w tym samym momencie Pan Chang na małym daszku od klimatyzacji, tuż tuż nieopodal musiał uważać o wiele bardziej. Choć będąc trzeźwym może mu to do głowy nie przyszło. Trzeźwy umysł.






















Szybki taniec na dzachu skończony.




Thursday, December 17, 2009

przed i PO










SiNgaPUr






I odleciałem samolotem do Singapuru zostawiając za sobą najważniejszy moment mej podróży. Ostatni etap, miasto, które wedle wielu miało być podobne do HongKongu. 






Singapur to bogate miasto-państwo. Większość skojarzeń z nim związanych dotyczy surowego prawa  oraz czytsości na ulicach. Byłem co prawda tylko parę dni i jako turysta, ale nie odniosłem wrażenia nieskazitelnej czystości i porządku. Porządek publicznyw  musi jednak być skoro na ulicach nie widać nawet policjantów, niemniej łamanie przepisów (zakaz palenia, jeżdżenia na rowerze w niektórych miejscach) jest dość powszechne. 











 Jako mieszanka chińczyków z malezyjczykami i hindusami Singapur jest domem dla wielu wyznań.


























Muzeum zabawek.






Diabelski młyn.











W porównaniu do HongKongu miałem wrażenie, że ludzie w Singapurze są bardziej zaiteresowani normalnością, społeczeństwem, kulturą. Jeśli kary są 2 krotnie wyższe niż w HK to bilety na spektakle są 2 razy tańsze. 











Może ze względu na wymieszanie ras, może bogactwo, a może dobra znajomość angielskiego, niemniej ludzie są tu bardziej otwarci i łatwiej się z nimi rozmawia w metrze lub na dyskotece. Z drugiej zaś strony większość mieszkańców, z którymi rozmawiałem narzekała na nudę i brak ekscentryzmu, który przypisywali Hong Kongowi.

To było ostatnie miejsce, wstęp do miasta i przygotowanie do powrotu.  

Sunday, December 13, 2009

NEPaL wsi sPokOJna wSi radosNa - festiwalu CzAS






I wyruszyliśmy razem z całym Nepalem do rodziców na wieś.





















A oto co się działo dalej z kozami co szły szlakami górskimi z Tybetu. 











Podczas trekingu jaki i później na wsi towarzyszyły mi książki o tematyce alpinistycznej. Magai gór i drobne życie ludzkie. 






Najlepszy pokój pod słońcem. Widok przez okno.





















Gdy rodzice są zajęci pracą dzieci idą na huśtwake, których pełno się pojawiło z okazji festiwalu, albo uprawiają hazard.






Najważniejszy dzień festiwalu - rodzice dają tikkę swoim dzieciom. 





















Czasami też przybłedom.











Thursday, December 10, 2009

nEpaL - poWrÓt do KatHamNdu






Gdy zobaczyłem pod czyją opieką będziemy jechali tym rzęchem poprzez kręte górskie drogi wiedziałem, że nie trzeba się obawiać.






Współistnienie


























W pokoju prócz mnie żyło 47 karaluchów co się ujawniło. Po nocy walki przeniosłem się, choć w sumie lepiej by było dla wszystkich jakbym się nie wprowadzał w te progi. 











Łazienka zarosła brudem. Współistnienie. Przyroda jest tak blisko. Wolałem hotel.